Prezydent Miasta Krakowa przekazał pod obrady Rady Miasta Krakowa projekt uchwały w sprawie zniesienia formy ochrony prawnej z drzewa uznanego za pomnik przyrody.
Chodzi o 200-letni dąb szypułkowy rosnący na terenie pomiędzy ul. Malborską a Białoruską. Drzewo ma wysokość ok. 30 m i dwa pnie o obwodach 294 i 297 cm. Wniosek o zdjęcie formy ochrony oraz wycięcie drzewa złożyła firma ABM Investments sp. z o.o. budująca w tym miejscu „Osiedle pod dębami”.
W uzasadnieniu projektu uchwały przygotowanym przez Wydział Kształtowania Środowiska czytamy „dąb rośnie na terenie nieruchomości, na której powstaje obecnie osiedle mieszkaniowe i stanowi zagrożenie dla osób tam pracujących oraz dla przyszłych mieszkańców”. Projekt uchwały został pozytywnie zaopiniowany przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Krakowie.
Na zlecenie dewelopera zostały wykonane przez dwie firmy ekspertyzy stanu zdrowotnego drzewa.
Według ekspertyzy Zakładu Urządzania i Pielęgnacji Terenów Zieleni Andrzej Chojnacki, drzewo jest zaatakowane przez grzyba Żółciaka siarkowego. „Żółciak siarkowy – grożny grzyb pasożytniczy doprowadzający do całkowitego rozpadu drewna. Drzewa porażone tym grzybem wykazują funkcje życiowe, lecz rozpad drewna spowodowany zgnilizną rozwijającą się szczególnie w twardzieli prowadzi do drastycznego zmniejszenia wytrzymałości mechanicznej pnia. Drzewo  zaatakowane tym grzybem są bardzo niebezpieczne, mogą wyłamać się, przez co stwarzają potencjalne zagrożenie. Rozsiewane zarodniki z dojrzałych owocników mogą prowadzić do rozprzestrzenienia się na sąsiednie drzewa” (Zakład Urządzania i Pielęgnacji Terenów Zieleni Andrzej Chojnacki, „Ocena  stanu  zdrowotnego  drzew pomników przyrody rosnących na  działce nr. 287/17 obręb 49 Podgórze położonej przy ul. Białoruskiej w Krakowie”). Korona drzewa z dużą ilością posuszu (na jednym z pni 70%,  na drugim 30%), niesymetryczna o zaburzonej statyce. Drzewo zamierające, Może stanowić  zagrożenie dla ludzi i mienia. Stanowi także potencjalne zagrożenie dla sąsiednich drzew przeniesieniem na nie zarodników  patogennego  grzyba.
W drugiej  ekspertyzie, Pracownia Zieleni Jacek Zacharias, po wykonaniu  tomografi pnia stwierdza, że „pień drzewa w partii odziomkowej jest bardzo mocno wypróchniały, zgnizlizna rozprzestrzeniła  się już  do  dolnych części jego poszczególnych odnóg (drewno  w nasadzie odnogi nr 1 jest już w znacznym stopniu zniszczone) (….) Przyczyną zgnilizny jest  działanie patogena  grzybowego (huba  siarkowa?). Drzewo jest  realnie  narazone  na złamanie.”
Pierwsza ekspertyza dotyczy także sąsiedniego dębu rosnącego. To  drzewo, również  200-letnie, o obwodzie 362 cm. Autor ekspertyzy sugeruje usunięcie posuszu, wykonanie cięć  redukcyjnych (5-7%) mających na celu poprawienie statyki  drzewa ale także w celu poprawy  warunków siedliskowych, a w szczególności wodnych i powietrznych założenie elementów  systemu mawadniająco-napowietrzającego.
Wykonane ekspertyzy pierwszego dębu dotyczą jednak tylko oceny stanu zdrowotnego drzew, bez jakiegokolwiek odniesienia się do możliwości ratowania drzewa.
Nie jestem zwolennikiem podtrzymywania drzew za wszelką cenę (w szczegółności tak  absurdalnych  dzialań  jak próba ratowania za 1 mln zł martwego Bartka poprzez budowę  nad  nim stalowego łuku podtrzymujacego drzewo), ale zanim podejmie się decyzję o wycięciu drzewa (zwłaszcza tak wyjatkowego jak pomnik przyrody) należałoby się zastanowić czy nie ma  możliwości jego zabezpieczenia i leczenia. Prawdopodobnie, ze względu na poziom próchnicy i obecność grzyba, nie da się już uratować tego dęba, ale ocena tego powinna być zawarta w wykonanych ekspertyzach. Przypomnijmy tu sprawę drzew przy Błoniach. Wg pierwszej ekspertyzy (gdzie nikt nie zadał sobie trudu odpowiedzi  na pytanie czy można je ratować) wszystkie  lipy  były chore i stanowiły zagrożenie, po społecznych protestach i wykonaniu kolejnej ekspertyzy, okazało się, że z 200 planowanych  do  wycinki lip tylko jedna  będzie  usunieta.
Ciekawe, czy sugerowane zabiegi dotyczące  drugiego dębu z Woli Duchackiej zostaną wykonane, czy też za  rok pojawi  się  wniosek o wycięcie kolejnego pomnika przyrody ponieważ jak to ładnie określił Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska „nastąpiła  bezpowrotna utrata  wartości przyrodniczych powyższego obiektu rzyrodniczego oraz  konieczność zapewnienia  bezpieczeństwa powszechnego”.