W sytuacji katastrofy ekologicznej Krakowa, przy pełnej aprobacie a nawet przychylności władz Krakowa i Wydziału Kształtowania Środowiska niedługo zniknie kolejny teren zielony.
Przy ul. Armii Krajowej pomiędzy Motelem Krak a linią kolejową, na powierzchni 2,2 ha, w miejsce terenu zieleni powstanie zespół trzech budynków biurowych z usługami, podziemnym garażem, wewnętrznym układem drogowym i pieszym. Wyciętych zostanie 78 drzew i 175 m2 krzewów

Wśród drzew przeznaczonych do usunięcia są: osiki (7 szt.), dąb czerwony (1 – czternastoletni), klon jesionolistyny (1), olsza czarna (1), wierzba iwa (24 szt.), czeremcha pospolita (2), jesion pensylwański (16 szt.), jarząb (1), brzoza brodawkowata (2), jawor (3), wśród krzewów bez czarny i dereń jadalny. Faktem jest, że drzewa nie są wiekowe i że w znacznej części są w nienajlepszym stanie zdrowotnym. Mimo to szkoda przeznaczenia tego terenu na biurowce. Rada Miasta Krakowa uchwalając plan zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu była jednak odmiennego zdania.
Ciekawy jest też sposób rozpatrywania wniosku o usunięcie drzew przez Wydział Kształtowania Środowiska. Podstawą do wydania decyzji jest to, że drzewa kolidują z zamiarem inwestora budowy budynków biurowych. Tyle tylko, że inwestor nie posiada żadnego pozwolenia na budowę. Deklaruje tylko chęć budowy. Nikt nie bada nawet, czy przedłożona mapa z planowanym rozmieszczeniem budynków jest zgodna z zapisami planu zagospodarowania przestrzennego. Może więc dojść do sytuacji, że drzewa zostaną wycięte a inwestor nie otrzyma pozwolenia na budowę albo otrzyma go w innym zakresie.
W tej sytuacji trudno mieć nawet pretensje do inwestora, skoro taka postawę reprezentują władze i urzędnicy miejscy. Również trudno zablokować wycinkę drzew, wygląda na to że jedyne co można zrobić to czynić starania o nasadzenie nowych drzew w zamian za wycięte.
Zdjęcia dostępne na https://www.facebook.com/media/set/?set=oa.673515136081867&type=1